TRZYDZIESTA TRZECIA NIEDZIELA ZWYKŁA – 18.11.2018

 „Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest,
we drzwiach. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”.
Nie tylko Kościół, jako oficjalny Urząd Nauczycielski, ale każdy chrześcijanin powinien posiadać zdolność rozumienia znaków czasu. Lecz aby rozumieć znaki, które widzimy po raz pierwszy, potrzebna jest pewną znajomość intencji autora i reguł, którymi się on kieruje przygotowując jakiś znak. Mając taką wiedze jesteśmy zdolni do rozumienia znaków, których wcześniej nie widzieliśmy. W tym właśnie przejawia się wiara, że rozumiemy „język Bożych znaków”, znamy zasady, według których Bóg do nas mówi, umiemy poprawnie odczytywać wydarzenia, które dzieją się we współczesnym świecie i naszym życiu. Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ umiejętność wskazania obecności Boga w każdym wydarzeniu, jest podstawowym wymiarem chrześcijańskiego życia i świadectwa.
Ewangelia mówi także o pojawieniu się fałszywych proroków, fałszywych interpretacji Bożych znaków. Fałszywa interpretacja trudnych lub napawających lękiem wydarzeń, będzie nas zawsze prowadzić ku wyrzeczenia się swego wybraństwa. Fałszywi prorocy będą zawsze chcieli obudzić w nas lęk, przerazić, pozbawić nadziei. Rozpoznawanie znaków jest więc konieczne, by nie dać się zwieść i nie wyrzec się wiary, lecz czujnie oczekiwać spotkania z Chrystusem.
Czy rozumiem język Bożych znaków, mowę Boga, który nieustannie przemawia do mnie? Przemawia poprzez wydarzenia o zasięgu światowym oraz poprzez wydarzenia bardzo osobiste. Przemawia poprzez drugiego człowieka i poprzez słowa Pisma świętego, homilie, katechezy.
Jakie uczucia rodzą we mnie informacje o realnych katastrofach? Co czuję,
gdy słyszę o globalnych zagrożeniach, o tym, że klimat się ociepla, że kolejne państwo posiada broń nuklearną, że jakaś kometa zmierza w stronę ziemi?
W czym wyraża się moja chrześcijańska czujność? Jest to pytanie o gorliwość (lub wręcz przeciwnie, o stopień duchowego lenistwa) i świadomość pełnienia woli Boga w codziennym życiu. Poprzez swoje czyny, tak naprawdę, czyją wolę wypełniam?

ks. Maciej Warowny

Opowiadanie Idea

Pewien mistrz uczył, że nie można żyć bez ideałów, celu, marzeń. Aby wytłumaczyć nieustraszonemu młodzieńcowi niezbędność ideałów, wskazał mu błękitną linię horyzontu.
– Tam masz dojść, to twój cel!
Młodzieniec szedł szybkim krokiem. Dotarł do pierwszych wzgórz, ale błękitna linia przesunęła się na górski łańcuch. Młodzieniec ruszył w dalszą drogę, ale błękitna linia była już za górami, na końcu rozległej niziny. Rozczarowany wrócił do mistrza.
– Gdy robię dziesięć kroków, horyzont także przesuwa się do dziesięć kroków.
Jak długo bym nie szedł, nigdy do niego nie dojdę!
– Tak, tak właśnie jest!
– Po co zatem ideały?
– Właśnie po to, aby cały czas iść.
Kiedy rzeka przestaje płynąć, staje się bagnem. Podobnie dzieje się z człowiekiem.