No comments yet

(kliknij ) – DZIESIĄTA NIEDZIELA ZWYKŁA – 6.06.2021

Wielu z nas świetnie pamięta piosenkę „Forever young” zespołu Alphaville, która przez lata gościła w głośnikach radioodbiorników. „Na zawsze młodzi” – tytuł tej piosenki stał się (często nieuświadomionym) mottem naszych czasów. Boimy się uciekającego czasu i nieuchronnie zbliżającej się starości. Czujemy się potrzebni dopóki jesteśmy zdrowi i sprawni. Gdy ciało zaczyna się buntować, w sercu pojawia się niepokój, chociażby dlatego, że nie chcemy być „kłopotem” dla naszych bliskich. Czy więc warto na ślepo naśladować trendy współczesnego świata, przedłużając w nieskończoność to, co nazywamy młodością? A może bunt wobec starości i choroby to przejaw pychy? Nie potrafię się zgodzić na to, że czas biegnie tak, a nie inaczej, więc moje serce odczuwa żal do Tego, który ten świat tak wymyślił. Czy nie byłoby prościej, gdybym ja sam decydował o tym, kiedy pojawią się zmarszczki, bolące kolana i wypadające włosy?

Św. Jan Paweł II w „Tryptyku Rzymskim” napisał: „To przemijanie ma sens!”. Dlaczego? „Chociaż niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień” – odpowiada św. Paweł w 2 Liście do Koryntian.

Każdy przyjaciel Jezusa doświadcza z jednej strony nieudogodnień związanych z upływem czasu, ale z drugiej strony widzi, że każdego dnia Bóg przychodzi do niego w inny, nowy sposób. „Nie wyczerpała się litość Pana, miłość nie zgasła. Odnawia się ona co rano: ogromna Twa wierność” (Lm 3, 22-23). Nawet jeśli wydaje nam się, że dużo już przeszliśmy i sporo w naszym życiu już rozumiemy, to jednak każdy dzień, choć może podobny tysiącu innych, niesie ze sobą coś nowego. A Bóg choć niezmienny i wciąż ten sam daje nam się poznać i doświadczyć w nowy sposób.

Post a comment