No comments yet

CHRZEŚCIJAŃSTWO A MY

Chrześcijaństwo jest wydarzeniem –

od początku chrześcijaństwa istnieje tendencja, by zaliczyć je albo do mitów, traktując jako jedną z najpiękniejszych wizji życia, albo do systemów filozoficznych poszukujących sensu życia ludzkiego i istnienia świata. Już w drugim wieku po Chrystusie niejaki Justyn stwierdził, że jest to najpiękniejsza filozofia. Szukał prawdy, nawiedził szereg głośnych wówczas szkół filozoficznych, a znalazł ją w Kościele. Zatrzymał więc strój filozofa i odtąd prowadził swoją szkołę filozofii chrześcijańskiej. Poniósł za to śmierć męczeńską.
Łatwo ulec tym pokusom i włożyć chrześcijaństwo w krainę baśni albo uznać je za jedną z wypracowanych koncepcji życia. Jedno i drugie rozwiązanie jest błędne. Chrześcijaństwo jest wydarzeniem. To wielka przygoda, która rozpoczęła się w ściśle określonym czasie i miejscu. Wydarzenie niepojęte, a jednak prawdziwe. Oto na ziemi wśród ludzi stanął Bóg, przyjął postać człowieka i postanowił zamieszkać z nami. Stało się to w Nazarecie za cezara Augusta. Tam też Syn Boga żył w ukryciu ponad trzydzieści lat, by pod koniec życia publicznie ujawnić swą Boską godność i przekazać ludziom naukę o możliwości ich zbawienia.

Historia się rozpoczęła i trwa do dziś

Nie da się jej zaliczyć do mitów, bo ma zbyt wiele dowodów historycznych. Nie da się jej również sprowadzić do filozoficznego systemu, bo jest prostą opowieścią o tym, co się dokonało, i wynikających z tego konsekwencjach.
Jest rzeczą zdumiewającą, że św. Łukasz jakby wyczuł niebezpieczeństwo zaliczania chrześcijaństwa do mitu lub filozofii i w swych Pismach natchnionych w szczególny sposób zatroszczył się o to, by podać wszystkie historyczne wymiary dzieła Jezusa Chrystusa. On zaznacza, że „Wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie” (Łk 2, 1), i dlatego św. Józef ze swoją żoną musiał udać się do Betlejem. Łukasz też podaje dokładnie, kiedy rozpoczął swą publiczną działalność Jan Chrzciciel: „Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei (…); za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni” (Łk 3, 1-2). Łukasz, w sposób znany w starożytności, podaje dokładną datę wystąpienia Jana Chrzciciela. Wymienia też wszystkie ważniejsze osoby, których imiona są znane z innych dokumentów historycznych. Spotkanie Boga z człowiekiem zostaje przez niego wpisane w dzieje Cesarstwa Rzymskiego oraz w dzieje narodu izraelskiego, a przez to w dzieje świata.

Poprawne podejście do lektury Pisma Świętego wymaga dobrej znajomości historii. Wydarzenia ewangeliczne trzeba odczytać w ich historycznych proporcjach. Wniosek stąd prosty. Każde głębsze wchodzenie w tekst Pisma Świętego musi być połączone z uzupełnianiem wiadomości na temat świata, w którym wydarzenia opisane w Biblii miały miejsce. Dopiero takie odczytanie gwarantuje właściwe poznanie zamysłu Boga wobec nas.

Bóg współpracuje z ludźmi

I dziś Ewangelia realizuje się w naszej rzeczywistości. Można bardzo dokładnie podać zarówno czas, jak i miejsce jej wcielania w życie. Wydarzenia zbawcze dokonują się w grudniu bieżącego roku we Wrocławiu, Dzierżoniowie, Marciszowie. Bóg współpracuje z ludźmi, mieszka w wielu świątyniach, wędruje ulicami miast i wiejskimi drogami. Słowo Boże jest kierowane do konkretnych ludzi: Stanisława, Tomasza, Zofii, Jadwigi. To nie mit, to nie filozofia, to konkretne wezwanie Boga do realizacji życia w ścisłej współpracy z Nim. Słowo Boże dociera do cierpiących w szpitalach, zamkniętych w więziennej i klasztornej celi, do matki, która rodzi dziecko, i do starca szukającego oparcia w lasce. Wydarzenie trwa. Nie da się go wymazać z dziejów świata. Bóg w nie wkroczył i zostanie aż do skończenia historii.

Nie zawsze Boga dostrzegamy, ale Nim żyjemy

Rzecz ma się podobnie jak z prądem elektrycznym, z którego dobrodziejstwa korzysta miliony ludzi. Odczulibyśmy jego obecność i wartość w pełni dopiero wówczas, gdyby nam go całkowicie zabrakło. Podobnie jest z Chrystusem, który jako światłość świata zabłysnął dwa tysiące lat temu i stopniowo dociera do wszystkich zakątków ziemi. Dopiero gdyby Go zabrakło, zrozumielibyśmy jak trudno bez Niego żyć. Ludzkość pogrążyłaby się w ciemnościach. Szukałaby znów ciepła i światła przy ogniskach, jakie na przestrzeni wieków usiłowali zapalić filozofowie i poeci. Na szczęście nie zabraknie. On nas zapewnił: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).

ks. Edward Staniek

Post a comment