3

 


DWUDZIESTA CZWARTA NIEDZIELA ZWYKŁA – 15.09.2019

 „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”.

Żadna owca nie może się zagubić. Pan nie może się pogodzić z faktem, że choćby jedna osoba może się zatracić. Działanie Boga jest działaniem tego, kto wychodzi na poszukiwanie zagubionych dzieci, aby następnie wyprawić ucztę i radować się ze wszystkimi z tego powodu, że się odnalazły. Chodzi o niepohamowane pragnienie: nawet dziewięćdziesiąt dziewięć owiec nie może powstrzymać pasterza, zamknąć go w owczarni. Mógłby myśleć: dokonam bilansu – „mam dziewięćdziesiąt dziewięć – straciłem jedną – to w końcu nie taka wielka strata”. Nie, wyrusza On na poszukiwanie tej jednej, bo każda jest dla Niego bardzo ważna. A ta potrzebuje najbardziej, bo jest najbardziej opuszczona, najbardziej odrzucona, i On idzie by jej właśnie szukać. Wszyscy otrzymaliśmy przekaz: miłosierdzie względem grzeszników jest stylem działania Boga i temu miłosierdziu jest On absolutnie wierny: nic i nikt nie może Go odwieść od woli zbawienia. Bogu obca jest nasza aktualna kultura odrzucenia. Bogu jest ona absolutnie obca. Bóg nie odrzuca żadnej osoby. Bóg kocha wszystkich, poszukuje wszystkich. Każdego, osoby za osobą. Nie zna On tego słowa: odrzucić ludzi! Bo cały jest miłością i cały jest miłosierdziem.

We wspólnocie chrześcijańskiej jest zawsze ktoś, kogo brakuje i poszedł sobie, zostawiając puste miejsce. Czasami powoduje to zniechęcenie i prowadzi nas do przekonania, że jest to nieuchronna strata, choroba, na którą nie ma lekarstwa. Wtedy grozi nam zamknięcie w owczarni, gdzie nie będzie zapachu owiec, ale smród zamknięcia! My chrześcijanie, nie możemy być zamknięci, bo mielibyśmy smród rzeczy zamkniętych! Nigdy. Musimy wychodzić. To zamknięcie się w sobie, w małej wspólnocie, w parafii, w poczuciu że jesteśmy „sprawiedliwymi”. Dzieje się tak, gdy brakuje zapału misyjnego prowadzącego nas do spotkania innych. W wizji Jezusa nie ma owiec definitywnie straconych. Żadna odległość nie może trzymać pasterza w oddali, a żadna owczarnia nie może wyrzec się brata.

Papież Franciszek



 kl

 



4.11.2012 Bydgoszcz. Parafia Matki Bozej Fatimskiej. 


 

Myśl tygodnia:

 

Wiele tracimy wskutek tego, że przedwcześnie uznajemy coś za stracone (J. W. Goethe).

Na czasie

  • (kliknij ) – Jak doświadczyć Boga Żywego?

      Dwukrotnie w swoim życiu miałem operowane oczy. Nigdy nie zapomnę tych momentów, w których zasypiałem i czułem się bezradny jak małe dziecko. Jedyną myślą,...

Kącik humoru Chwila z poezją